☾ Kalendarz obrzędowy

Czarna Madonna z Jasnej Góry – skąd ciemna karnacja i co oznaczają blizny?

Blizny na obrazie nie są ranami - wyżłobiono je rylcem i wypełniono cynobrem przy rekonstrukcji. Pierwotny kolor twarzy Maryi był jasny. Co ustalili konserwatorzy.

Blizny na twarzy jasnogórskiej Madonny nie są ranami. Zostały wyżłobione rylcem w świeżej zaprawie i wypełnione czerwonym barwnikiem podczas rekonstrukcji obrazu, kilka lat po napadzie. To prawdopodobnie najstarszy w Polsce przykład celowo zaprojektowanej blizny jako elementu ikonografii.

Trzy warstwy jednego obrazu

Obraz, który dziś wisi w kaplicy na Jasnej Górze, nie jest tym samym przedmiotem, który paulini otrzymali w XIV wieku. Badania Anny Różyckiej-Bryzek i Jerzego Gadomskiego z 1984 roku wykazały, że wizerunek składa się z trzech warstw malarskich.

Warstwa Datowanie Pochodzenie
Pierwsza XII-XIII wiek Prawdopodobnie bizantyjska
Druga XIV wiek Włoska
Trzecia XV wiek Rekonstrukcja krakowska po napadzie

Klasztor paulinów założył w 1382 roku książę Władysław Opolczyk, a za datę przekazania obrazu przyjmuje się 1384 rok. Za bizantyjskim pochodzeniem pierwotnej ikony przemawia szczegół techniczny: zaprawa okazała się kredowa, a nie gipsowa, jakiej używano we Włoszech. Sam typ przedstawienia to hodegetria, czyli wschodni schemat Maryi wskazującej na Dzieciątko.

Napad z 1430 roku i jego sprawcy

Najstarszą wiarygodną relację o zniszczeniu obrazu zawdzięczamy Janowi Długoszowi, który podał datę 16 kwietnia 1430 roku, w okolicach Wielkanocy. Część opracowań podaje 14 kwietnia, więc sam dzień pozostaje sporny, natomiast rok i przebieg nie budzą wątpliwości.

Napastnicy szukali skarbów, a nie znalazłszy ich, ograbili kaplicę. Obraz wyrwano z ołtarza, wyniesiono przed kaplicę, porąbano i porzucono w okolicy kościoła świętej Barbary. Zginęło kilku zakonników.

Sprawcy są znani z imienia i to najbardziej niewygodna część tej historii. W napadzie uczestniczyli dwaj polscy szlachcice, Jakub Nadobny z Rogowa i Jan Kuropatwa z Łańcuchowa, oraz książę Fryderyk Ostrogski, wraz z rabusiami z pogranicza Czech, Moraw i Śląska. Długosz zanotował, że sprawcy działali tak, aby wzięto ich za Czechów, a nie za Polaków. Wersja o husytach jako głównych winowajcach utrwaliła się później i miała, jak zauważają historycy, wyraźnie wygodny charakter.

Skąd wzięły się blizny

Uszkodzony obraz przewieziono do Krakowa, gdzie na koszt Władysława Jagiełły przeprowadzono rekonstrukcję, datowaną zwykle na 1434 rok. Skala zniszczeń była tak duża, że wizerunek namalowano w praktyce od nowa, zachowując dawny układ kompozycji i stare deski.

Tu pojawia się rzecz najciekawsza. Badania konserwatorskie, w tym zdjęcia rentgenowskie z konserwacji z 1948 roku, pokazały, że malarz po ukończeniu twarzy narysował na niej rylcem ślady cięć, a następnie wypełnił je cynobrem, barwnikiem w kolorze krwi. Blizny zostały więc nie zachowane, a odtworzone i wyeksponowane celowo.

Opisy podają łącznie dziesięć cięć. Trzy najwyraźniejsze biegną po prawym policzku: dwie niemal równoległe, rozszerzające się w stronę szyi, oraz trzecia przecinająca je na linii nosa. Pozostałe znajdują się na szyi i są w większości zasłonięte przez sukienki wotywne.

Dlaczego ich nie zamalowano

Funkcjonują dwie odpowiedzi i obie mają zwolenników. Według pierwszej, tradycyjnej, malarze bezskutecznie próbowali usunąć ślady, a farba nie chciała się trzymać. Według drugiej, popartej badaniami, decyzja była świadoma.

Profesor Wojciech Kurpik uznał, że ślady po ostrzu wypełniono czerwienią właśnie po to, by zachować pamięć o świętokradczym zniszczeniu. W tej interpretacji blizna przestaje być defektem i staje się częścią treści obrazu: znakiem, że wizerunek dzielił los ludzi, którzy się przed nim modlą.

Warto przy tym zaznaczyć, że geneza samych ran nie jest w nauce rozstrzygnięta. Profesor Anna Niedźwiedź z Uniwersytetu Jagiellońskiego zwraca uwagę, że według badań konserwatorów szramy widoczne na obrazie istniały już przed 1430 rokiem. Istnieje też starsza legenda o strzale, która miała ugodzić ikonę jeszcze na Rusi Czerwonej, w zamku w Bełzie, podczas oblężenia.

Ciemna karnacja, czyli pytanie bez jednej odpowiedzi

Sanktuarium nie wskazuje jednego procesu odpowiedzialnego za obecny kolor twarzy, i jest to stanowisko uczciwe. Badania konserwatorskie ustaliły natomiast rzecz istotną: pierwotny kolor oblicza był jasny.

Na dzisiejszą barwę mogło złożyć się kilka czynników działających równolegle.

  • technika i pigmenty użyte w XV-wiecznej rekonstrukcji,
  • naturalne ciemnienie warstw malarskich i werniksu przez sześć stuleci,
  • osad ze świec i lamp palonych w kaplicy przez pokolenia pielgrzymów,
  • zniszczenia z okresu drugiej wojny światowej, gdy obraz przechodził wilgoć i wysychanie,
  • kolejne zabiegi konserwatorskie, w tym pierwszy naukowy w latach 1925-1926.

Popularne wyjaśnienie mówiące wyłącznie o dymie ze świec jest więc uproszczeniem. Sam mechanizm jest realny, ale nie tłumaczy wszystkiego, a przede wszystkim nie tłumaczy, dlaczego szaty na obrazie zachowały wyraźne barwy.

Czego nie wiemy i czego wiedzieć nie będziemy

Legenda przypisuje autorstwo świętemu Łukaszowi Ewangeliście, który miał namalować wizerunek na deskach stołu z domu Maryi. Historycznie autor pozostaje nieznany, a datowanie pierwszej warstwy na XII-XIII wiek wyklucza tę atrybucję.

Legenda ma jednak swoją funkcję i warto ją rozumieć, zamiast tylko odrzucać. Jeśli obraz powstał na desce ze stołu Maryi, to jest nie tylko wizerunkiem, ale relikwią. To tłumaczy, dlaczego przy rekonstrukcji z takim uporem zachowano stare, popękane deski, zamiast użyć nowych, co byłoby technicznie łatwiejsze. Konserwatorzy ratowali przedmiot, nie tylko malowidło.

Kult otrzymał oficjalne potwierdzenie w 1717 roku, gdy papież Klemens XI zezwolił na koronację obrazu. Wspomnienie Matki Bożej Częstochowskiej obchodzone jest 26 sierpnia.

Najważniejsze w skrócie

  • Obraz składa się z trzech warstw malarskich, a najstarsza pochodzi z XII-XIII wieku.
  • Pierwotny kolor twarzy Maryi był jasny, nie ciemny.
  • Napad na klasztor miał miejsce w kwietniu 1430 roku, a wśród sprawców byli polscy szlachcice.
  • Blizny zostały wyżłobione rylcem i wypełnione cynobrem podczas rekonstrukcji, nie są ranami.
  • Opisy podają dziesięć cięć, z czego trzy wyraźnie widoczne na prawym policzku.
  • Za ciemnienie odpowiada prawdopodobnie kilka czynników naraz, nie tylko dym ze świec.

Najczęściej zadawane pytania

Czy blizny na obrazie się wydłużają?

Nie ma na to potwierdzenia w dokumentacji konserwatorskiej. Wrażenie zmiany może wynikać z tego, że część cięć na szyi bywa zasłaniana lub odsłaniana przez wymienne sukienki wotywne, przez co za każdym razem widać inną ich liczbę.

Dlaczego zachowano popękane deski, skoro obraz malowano od nowa?

Ponieważ według tradycji deski pochodziły ze stołu z domu Maryi, co czyniło je relikwią, a nie tylko podobraziem. Zachowanie ich było więc ważniejsze niż wygoda techniczna, choć znacznie utrudniło rekonstrukcję.

Czy to husyci zniszczyli obraz?

W napadzie brali udział ludzie z pogranicza czesko-morawskiego, ale wśród sprawców byli też polscy szlachcice i książę z Wołynia. Długosz wskazywał motyw rabunkowy, a przypisanie całej odpowiedzialności husytom utrwaliło się dopiero w późniejszych przekazach.

Kiedy można zobaczyć obraz?

Wizerunek jest zasłaniany i odsłaniany kilka razy dziennie, przy śpiewie i modlitwie, według stałego harmonogramu kaplicy. Aktualne godziny warto sprawdzić przed wyjazdem na stronie sanktuarium, bo różnią się w dni powszednie i w weekendy.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *