☾ Kalendarz obrzędowy

Ostatni snop, przepiórka i broda – obrzędy końca żniw u Słowian

Ostatnią kępkę zboża dzielono na trzy warkocze, a pod wiązaniem kładziono kamień z chlebem, solą i groszem. Przebieg obrzędu i regionalne nazwy przepiórki.

Na skoszonym polu zostawiano jedną kępkę stojącego zboża i nikt nie tknął jej przez cały dzień. Dopiero na koniec, gdy reszta leżała już w snopach, przychodzono do niej z całą asystą i ceremonią. Pod jej wiązaniem kładziono płaski kamień, a na nim chleb, sól i monetę.

Kępka, której nie wolno było zżąć od razu

Końcowy etap żniw miał własny scenariusz, odrębny od zwykłej pracy. Kosiarze dochodzili do ostatnich zagonów i świadomie zostawiali garść nieskoszonego zboża, przy czym w większości zapisów dotyczyło to wyłącznie żyta i pszenicy.

Ta kępka nie była zapomniana ani pominięta przez niedopatrzenie. Zostawiano ją celowo i traktowano jako osobny przedmiot obrzędowy, który wymaga własnego postępowania. W części regionów pozostawała na pustym polu jeszcze przez jakiś czas po zwiezieniu plonu.

Cały ten finał stanowił domknięcie cyklu, który otwierały obrzędy pierwszego snopa i pierwszego chleba - w tradycji celtyckiej odpowiada im święto Lughnasadh obchodzone 1 sierpnia. Żniwa miały więc dwie klamry obrzędowe: jedną na początku, drugą na końcu.

Przepiórka, broda, koza - jedna rzecz i kilkanaście nazw

Nazewnictwo ostatniej kępki jest jednym z najlepszych przykładów regionalnego zróżnicowania polskiej kultury ludowej. Sama rzecz jest wszędzie ta sama, a słowo zmienia się co kilkadziesiąt kilometrów.

Nazwa Obszar występowania Skąd się wzięła
Przepiórka Mazowsze, Podlasie Zboże zostawiane dla ptaka związanego z rytmem prac polowych
Perepełka Kresy wschodnie Wschodniosłowiański odpowiednik przepiórki
Broda Wschodnie Mazowsze Kształt związanej kępki, kojarzony też z kozią bródką
Koza różne regiony Zwierzę najczęściej powracające w pieśniach żniwnych
Pępek różne regiony Punkt środkowy, ostatni ślad po całym łanie
Baba różne regiony Ta sama nazwa, którą nosił demon zbożowy

Pojawiają się także określenia plonkopka i kokoszka. Samo święto końca żniw nosiło równolegle kilka nazw: dożynki, wyżynki, obrzynki, okrężne, wieńcowe, a na Śląsku opolskim żniwniok.

Kamień, chleb, sól i grosz pod wiązaniem

Najbardziej konkretny element całego obrzędu to sposób przygotowania kępki przed ścięciem. Żniwiarki rozdzielały ją na trzy części, zaplatały z nich warkocze i wiązały u góry, dodając polne kwiaty.

Pod tym wiązaniem kładziono na ziemi płaski kamień. Na kamieniu składano kromkę chleba, sól i grosz, rozumiane jako trzy podstawowe potrzeby człowieka i zadatek pomyślności na kolejny rok. Gest ten ma budowę ofiary składanej dokładnie w miejscu, w którym za chwilę spadnie ostrze.

Skład tego zestawu wraca w polskiej obrzędowości przy zupełnie innych okazjach, między innymi w węzełku na drogę dawanym komuś, kto wychodził z domu na dłużej. Ta sama trójka przedmiotów obsługiwała więc i człowieka w drodze, i pole przed zimą.

Kto miał prawo ściąć ostatnie kłosy

Prawo do ostatniego cięcia było wyróżnieniem i przydzielano je według jasnych reguł, różnych w różnych stronach kraju. Nigdzie nie była to czynność przypadkowa.

  • w części zapisów ścinał najlepszy kośnik, uroczyście i przy świadkach,
  • na południu kraju było to wyróżnienie dla dziewcząt, mające zapewnić im szczęście w życiu i plonach,
  • gdzie indziej ostatnie kłosy ścinała najmłodsza z dziewcząt,
  • hierarchia żniwna miała własne tytuły: pierwszego kosiarza zwano przewodnikiem, pierwszą kobietę żnącą sierpem postatnicą albo przodownicą,
  • wieniec mógł nieść według dawnego obyczaju wyłącznie ta, która była przodownicą podczas żniw.

Odrębnym zwyczajem były wyzwoliny kosiarza, które rozpowszechniły się w XVIII wieku wraz z zastępowaniem sierpa kosą, najsilniej w Wielkopolsce. Młody kosiarz musiał wkupić się do grona starszych, znosząc żarty i ponosząc koszty, co nazywano frycówką. Kończyło się to formułą wyliczającą nowe prawa i zakazy, po której całe towarzystwo ruszało do karczmy.

Od pola do wieńca i z powrotem do ziarna siewnego

Ścięte kłosy nie kończyły drogi na polu. Wplatano je w wieniec, który w części regionów nazywano wprost plonem, a następnie niesiono w korowodzie do dworu albo do gospodarza.

Kształt wieńca często nawiązywał do korony, niesionej na głowie lub na głębokim talerzu. Obok niego niesiono chleb upieczony z mąki z tegorocznych zbiorów. Gospodarz przyjmował wieniec i całował chleb, po czym zapraszał do stołu i do zabawy trwającej do rana. Zamknięta forma wieńca nie jest tu przypadkiem, bo krąg w magii ludowej pełni funkcję granicy i zamknięcia.

Najważniejsze działo się jednak później i po cichu. Wieniec przechowywano w sieni albo w stodole aż do następnego siewu, a wykruszone z niego ziarna dosypywano do ziarna siewnego. Ostatnie kłosy jednego roku wracały w ten sposób do ziemi jako pierwsze ziarno roku następnego. Cały obrzęd, ze swoim kamieniem, chlebem i koroną, służył właściwie jednej rzeczy: zapewnieniu, że między dwoma sezonami nie ma przerwy.

Co zostało z obrzędu dzisiaj

Przebieg dożynek w podstawowym zarysie utrzymał się zaskakująco długo i nadal składa się z trzech etapów: obrzędowego ścięcia ostatnich kłosów, wicia wieńca i pochodu z nim oraz uczty. Zmienił się natomiast adresat całej ceremonii.

W XVI wieku, wraz z rozwojem gospodarki folwarcznej, dożynki weszły na dwory i stały się nagrodą dla służby folwarcznej oraz najemnych żniwiarzy. Po drugiej wojnie światowej władze próbowały przejąć święto i pozbawić je warstwy religijnej. Rolę gospodarza przejmował sekretarz organizacji partyjnej, a przy Dożynkach Centralnych pierwszy sekretarz. Historię tego przejęcia opisała Monika Milewska w artykule opublikowanym w „Zeszytach Wiejskich” w 2020 roku.

Zwyczaj dosypywania ziarna z wieńca do zasiewów praktykowany jest miejscami do dziś, głównie przez starszych rolników. Jest to prawdopodobnie najstarszy element całego obrzędu i jednocześnie ten, który przetrwał najciszej, bez korowodu i bez publiczności.

Najważniejsze w skrócie

  • Na koniec żniw zostawiano celowo kępkę nieskoszonego zboża, zwykle żyta albo pszenicy.
  • Nazywano ją przepiórką, perepełką, brodą, kozą, pępkiem albo babą, zależnie od regionu.
  • Kępkę dzielono na trzy części, zaplatano w warkocze i wiązano u góry z polnymi kwiatami.
  • Pod wiązaniem kładziono płaski kamień, a na nim chleb, sól i grosz.
  • Ostatnie kłosy wplatano w wieniec niesiony w korowodzie do gospodarza.
  • Ziarno z wieńca dosypywano do zasiewów, łącząc kończący się rok z następnym.

Najczęściej zadawane pytania

Dlaczego ostatnią kępkę nazywano akurat przepiórką?

Przepiórka była ptakiem ściśle związanym z rytmem prac polowych i często pojawiała się w łanach zbóż. Jej głos interpretowano jako komendy następujących po sobie prac: wiosną miała wołać „pójdźcie pleć”, latem „pójdźcie żąć”, a jesienią „nie ma nic”. Zostawiane zboże traktowano częściowo jako przeznaczone dla niej.

Czy obrzęd dotyczył wszystkich zbóż?

Zapisy etnograficzne wskazują przede wszystkim na żyto i pszenicę, czyli zboża chlebowe o największym znaczeniu dla przetrwania gospodarstwa. Owies i jęczmień bywały traktowane mniej ceremonialnie, choć różnice regionalne są tu spore.

Kiedy dokładnie obchodzono dożynki?

Termin zależał od tego, kiedy skończyły się żniwa w danym gospodarstwie, więc przypadał zwykle między drugą połową sierpnia a wrześniem. Część tradycji wiąże dożynki z pierwszym dniem jesieni. Współczesne dożynki gminne i diecezjalne mają daty ustalane administracyjnie.

Skąd wzięła się pieśń „Plon niesiemy plon”?

To pieśń towarzysząca korowodowi z wieńcem, w której samo słowo plon oznacza jednocześnie zbiór i sam wieniec. Śpiewano ją w drodze do dworu albo do domu gospodarza, a jej tekst ulegał lokalnym przeróbkom, łącznie ze zmianą adresata w czasach powojennych.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *