☾ Kalendarz obrzędowy

Noc Bartłomiejowa – dlaczego ta data ma w folklorze złą sławę

Rzeź hugenotów z 1572 roku dała tej dacie złą sławę w całej Europie. W polskim folklorze 24 sierpnia pozostał jednak dniem pomyślnym - i ma polski ciąg dalszy.

W polskim kalendarzu ludowym 24 sierpnia jest datą wyraźnie pomyślną: kończą się żniwa, zaczyna miodobranie, otwiera się sezon polowań. Zła sława tego dnia nie ma w polskim folklorze żadnych korzeni. Przyszła z zewnątrz, z Paryża, i to zaledwie w ciągu jednej nocy.

Co wydarzyło się w Paryżu w 1572 roku

W nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 roku w Paryżu rozpoczęła się rzeź hugenotów, czyli francuskich protestantów. Wydarzenie przeszło do historii jako noc świętego Bartłomieja, bo przypadło dokładnie na wigilię jego święta.

Okoliczności były ponure w sposób szczególny. Sześć dni wcześniej, 18 sierpnia, odbył się ślub Henryka Nawarskiego, przywódcy hugenotów, z katolicką Małgorzatą Valois. Małżeństwo miało pogodzić oba obozy i ściągnęło do stolicy tysiące protestanckiej szlachty, która kilka dni później znalazła się w mieście bez osłony.

Zabijanie zaczęło się od zamachu na admirała Gasparda de Coligny, przywódcę hugenotów i doradcę króla Karola IX. Następnie rozlało się na całe miasto, a później na kolejne miasta Francji, gdzie trwało tygodniami. Szacunki liczby ofiar różnią się znacznie i wahają od kilku do kilkudziesięciu tysięcy, przy czym historycy zgadzają się, że w samym Paryżu zginęło co najmniej kilka tysięcy osób.

Polski ciąg dalszy, o którym rzadko się pisze

Rzeź miała bezpośredni wpływ na polską historię ustrojową i jest to najciekawszy wątek całej sprawy z naszej perspektywy. Kilka miesięcy po wydarzeniach z Paryża zmarł Zygmunt II August, a Rzeczpospolita stanęła przed pierwszą wolną elekcją.

Jednym z kandydatów był Henryk Walezy, brat Karola IX, uważany przez współczesnych za współodpowiedzialnego za rzeź. Polska szlachta, w której znaczną część stanowili różnowiercy, miała więc świeży i bardzo konkretny powód do niepokoju.

28 stycznia 1573 roku sejm konwokacyjny uchwalił konfederację warszawską, gwarantującą pokój między wyznaniami, a następnie zobowiązano elekta do jej zaprzysiężenia. Dokument, uznawany za jeden z pierwszych w Europie aktowych gwarancji tolerancji religijnej, powstał więc niecałe pół roku po nocy świętego Bartłomieja i w bezpośrednim związku z tym, czego Polacy woleli u siebie uniknąć.

Makabryczna zbieżność z postacią patrona

Nazwa wydarzenia bierze się wyłącznie z daty, ale zbieg okoliczności trudno pominąć. Według tradycji Bartłomiej poniósł śmierć przez obdarcie ze skóry, dlatego w ikonografii bywa przedstawiany, jak trzyma w ręku własną skórę.

Najsłynniejsze takie przedstawienie znajduje się na „Sądzie Ostatecznym” Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, ukończonym trzydzieści lat przed rzezią. Jego atrybutami są nóż i zdjęta skóra. Polska tradycja ludowa przypisywała temu samemu świętemu zupełnie inne sprawy: siew ozimin, miodobranie i początek polowań, o czym mowa w tekście o wróżbach z 24 sierpnia.

Bartłomiej niejedno ma imię w złej sławie

Paryż nie jest jedynym przypadkiem, w którym ta data zapisała się źle w historii. W Anglii 24 sierpnia 1662 roku weszła w życie ustawa o jednolitości, w wyniku której z parafii usunięto około dwutysięcznej grupy duchownych odmawiających podporządkowania się anglikańskiej liturgii.

Wydarzenie to nazwano czarnym dniem świętego Bartłomieja, a wybór daty przez władze uważa się za świadome nawiązanie do paryżnych wydarzeń sprzed dziewięćdziesięciu lat. Ta sama data była też w Londynie terminem słynnego jarmarku świętego Bartłomieja na Smithfield, który przez stulecia uchodził za miejsce awantur i rozpusty, aż został zlikwidowany w połowie XIX wieku.

Dlaczego polski folklor nie przejął tej złej sławy

Zestawienie obu warstw daje wynik zaskakujący. W źródłach etnograficznych 24 sierpnia nie figuruje wśród dni feralnych ani niebezpiecznych, przeciwnie - jest datą otwierającą prace i przynoszącą korzyść.

Zła sława nocy Bartłomiejowej funkcjonuje w Polsce jako fakt historyczny i literacki, a nie jako element tradycji ludowej. Wieś polska nie miała powodu, by przejąć pamięć o wydarzeniu z odległego kraju, które nie dotknęło jej bezpośrednio i nie zmieniło niczego w rytmie prac polowych.

Skojarzenie utrwaliła natomiast kultura wysoka i szkoła. Do polszczyzny weszło wyrażenie „noc świętego Bartłomieja” jako określenie masowej i podstępnej rzezi, stosowane później metaforycznie także w języku politycznym. Mamy więc przypadek, w którym jedna data nosi równolegle dwa nieprzystające znaczenia, zależnie od tego, czy patrzy się na nią z pola, czy z podręcznika.

Najważniejsze w skrócie

  • Rzeź hugenotów rozpoczęła się w nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 roku w Paryżu.
  • Poprzedził ją ślub Henryka Nawarskiego z Małgorzatą Valois, który ściągnął hugenotów do stolicy.
  • Pierwszą ofiarą był admirał Gaspard de Coligny, przywódca protestantów.
  • Niecałe pół roku później Polska uchwaliła konfederację warszawską gwarantującą pokój religijny.
  • Nazwa pochodzi wyłącznie od daty, choć patron zginął według tradycji przez obdarcie ze skóry.
  • W polskim folklorze 24 sierpnia pozostał datą pomyślną, związaną z siewem i miodobraniem.

Najczęściej zadawane pytania

Ile osób zginęło w nocy świętego Bartłomieja?

Dokładna liczba pozostaje przedmiotem sporu historyków. Szacunki dla samego Paryża mówią zwykle o kilku tysiącach ofiar, a dla całej Francji, gdzie rzeź trwała przez kolejne tygodnie, o liczbach kilkukrotnie wyższych. Źródła z epoki są tu wyraźnie stronnicze, co utrudnia oszacowanie.

Czy Henryk Walezy rzeczywiście odpowiadał za rzeź?

Jego udział jest przedmiotem debaty. Należał do dworskiego kręgu decyzyjnego i tak był postrzegany przez współczesnych, w tym przez polską szlachtę, ale zakres jego osobistej odpowiedzialności trudno rozstrzygnąć na podstawie zachowanych źródeł.

Czy w Polsce doszło kiedykolwiek do podobnych wydarzeń?

Rzeczpospolita XVI wieku uniknęła wojen religijnych na skalę zachodnioeuropejską, między innymi dzięki konfederacji warszawskiej. Zdarzały się natomiast lokalne tumulty wyznaniowe, zwłaszcza w miastach w kolejnym stuleciu, więc nie był to okres wolny od przemocy religijnej.

Skąd wzięło się używanie tego wyrażenia w polityce?

Z samego przebiegu wydarzenia: zaskoczenia, skali i tego, że ofiary zwabiono wcześniej pod pozorem pojednania. Wyrażenie stosuje się dziś przenośnie do nagłych, masowych czystek personalnych, zwykle z wyraźnie negatywnym zabarwieniem.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *