Kadzenia i okurzania – jakich ziół używano do wykurzania złego
Bylica, jałowiec, dziewanna i ziele z bukietu zielnego. Technika okurzania izby i obory, kalendarz zabiegu oraz zasady bezpieczeństwa przy dymie.
Okurzanie było ostatnim etapem oczyszczania izby i dopiero ono zamykało cały proces. Wcześniejsze czynności usuwały i myły, dym miał dotrzeć tam, gdzie nie sięga miotła ani szmata. To wyjaśnia, dlaczego akurat ta praktyka przetrwała najdłużej: nic innego nie potrafiło wypełnić całego pomieszczenia naraz.
Spis treści
Skąd brały się zioła do kadzenia
Materiał do okurzania rzadko kupowano. Pochodził z własnych zbiorów i z bukietów święconych wcześniej w roku, a jego zapas był planowany z wyprzedzeniem.
Podstawowym źródłem był bukiet zielny święcony 15 sierpnia, który wisiał w domu właśnie po to, żeby wystarczyć na cały rok. Wyjmowano z niego pojedyncze źdźbła według potrzeby, a okurzanie było jednym z głównych zastosowań. Zapas uzupełniały zioła suszone i przechowywane na zimę oraz materiał zbierany na bieżąco.
Cztery podstawowe zioła
Zestaw używany do okurzania jest w polskich zapisach zaskakująco stały i opiera się na kilku roślinach o mocnym, wyczuwalnym dymie.
| Roślina | Czego używano | Do czego |
|---|---|---|
| Bylica | Całe ziele, suszone łodygi | Podstawowe zioło ochronne, izba i obora |
| Jałowiec | Gałązki i szyszkojagody | Okurzanie pomieszczeń, także przy chorobie |
| Dziewanna | Kwiaty i liście | Okurzanie i lecznictwo ludowe |
| Ziele z Zielnej | Mieszanka z bukietu | Zabiegi wymagające materiału święconego |
| Dziurawiec | Suszone kwiatostany | Wzmocnienie mieszanki |
Bylica zajmuje w tym zestawie pozycję pierwszą i to nie przypadek. Jest w polskiej magii ludowej najczystszym przykładem zioła ochronnego uniwersalnego, używanego przy niemal każdym zabiegu, od opasywania się nią w Noc Kupały po wtykanie w strzechę. Jałowiec dodano do listy głównie za sprawą dymu, który jest gęsty, aromatyczny i długo się utrzymuje.
Technika okurzania izby
Sam zabieg miał ustalony przebieg, który powtarza się w opisach niezależnie od regionu.
- brano żar z pieca na skorupę glinianą albo na łopatkę, nie rozpalano nowego ognia,
- na żar kładziono garść suszonego ziela, które nie pali się płomieniem, tylko tli,
- obchodzono izbę dokoła, zawsze w jedną stronę, zaczynając i kończąc przy drzwiach,
- zatrzymywano się w rogach, przy oknach i nad łóżkami, czyli w miejscach uznanych za wrażliwe,
- na koniec otwierano drzwi i wypuszczano dym na zewnątrz.
Kierunek obchodzenia jest tu istotny i działa tak samo jak przy zamiataniu w stronę progu. Ruch po obwodzie zamyka przestrzeń, a zakończenie przy drzwiach otwiera jedyne wyjście, którym to, co wypędzane, ma opuścić dom. Obchodzenie w drugą stronę albo zaczynanie od środka uchodziło za błąd.
Okurzanie obory
W budynkach inwentarskich zabieg miał tę samą formę, ale inne uzasadnienie i inne terminy. Wykonywano go przy wprowadzaniu zwierząt na zimę, przy chorobie, po wycieleniu i przy nagłym spadku mleczności.
Ostatni przypadek jest najczęściej notowany. Spadek udoju przypisywano urokowi albo działaniu obcej osoby, a okurzanie było standardową reakcją, często połączoną z pokropieniem wodą święconą i z zamawianiem.
Warto tu zaznaczyć rzecz, która tłumaczy żywotność tej praktyki. Dym z tlących się ziół rzeczywiście odstrasza część owadów i przykrywa zapachy, więc w oborze pełnej much i wilgoci przynosił efekt zauważalny gołym okiem. Skuteczność w jednym zakresie potwierdzała w oczach gospodarza skuteczność w drugim.
Kiedy okurzano
Zabieg miał swój kalendarz i nie wykonywano go dowolnie. Część terminów była stała, część wynikała z sytuacji.
Terminy stałe obejmowały wigilię Bożego Narodzenia, Święto Trzech Króli i jesienne porządki przed zimą. Sytuacyjne to choroba w domu albo w oborze, śmierć domownika, burza z piorunami oraz wprowadzenie się do nowego budynku.
Wspólną cechą wszystkich tych okoliczności jest przejście. Okurzano przy zmianie stanu: przed świętem, po chorobie, przy przeprowadzce, na granicy pór roku. Dym pełnił więc funkcję domykającą, a nie codzienną, i to odróżnia tę praktykę od zwykłego wietrzenia.
Bezpieczeństwo i współczesna wersja
Jeśli ktoś chce tę praktykę powtórzyć, warto znać kilka rzeczy, których dawne opisy nie podają. Dym z tlących się roślin zawiera cząstki stałe i tlenek węgla, więc pomieszczenie trzeba wietrzyć, a nie zadymiać przy zamkniętych oknach.
Zabieg jest przeciwwskazany przy astmie i innych chorobach układu oddechowego, a także w obecności małych dzieci. Nie należy też okurzać roślinami o nieznanym pochodzeniu ani mieszankami kupionymi bez opisu składu, bo część gatunków wydziela przy spalaniu związki drażniące.
Rzecz podstawowa dotyczy ognia. Dawniej używano żaru z pieca na glinianej skorupie, dziś odpowiednikiem jest żaroodporne naczynie na podstawce, nigdy talerz postawiony wprost na blacie. Tlącego się ziela nie zostawia się bez nadzoru.
Najważniejsze w skrócie
- Okurzanie było ostatnim etapem oczyszczania, po wyniesieniu, zamiataniu i myciu.
- Podstawowe zioła to bylica, jałowiec, dziewanna i mieszanka z bukietu zielnego.
- Używano żaru z pieca, a ziele miało się tlić, nie palić płomieniem.
- Izbę obchodzono dokoła w jedną stronę, zaczynając i kończąc przy drzwiach.
- W oborze okurzano przy chorobie i przy nagłym spadku mleczności.
- Zabieg wykonywano przy przejściach: przed świętem, po chorobie, przy przeprowadzce.
Najczęściej zadawane pytania
Czym okurzanie różni się od kadzenia?
W praktyce niczym poza nazwą i kontekstem. Kadzenie kojarzy się z liturgią i żywicami takimi jak kadzidło, okurzanie z praktyką domową i ziołami rosnącymi na miejscu. Technika i cel są te same.
Czy bylica to to samo co piołun?
Nie, choć należą do tego samego rodzaju. Bylica pospolita to gatunek powszechny na nieużytkach i przydrożach, piołun jest osobnym gatunkiem o srebrzystych liściach i bardzo gorzkim smaku. W praktykach ochronnych używano obu, częściej bylicy pospolitej.
Dlaczego używano żaru z pieca, a nie świeżego ognia?
Bo żar z domowego paleniska uchodził za ogień własny, związany z gospodarstwem, a nie przyniesiony z zewnątrz. Praktycznie żar daje też równe, umiarkowane ciepło, przy którym ziele się tli, zamiast zająć się płomieniem.
Czy do okurzania nadaje się zeszłoroczny bukiet?
Tak i było to zastosowanie podstawowe, bo bukiet trzymano w domu właśnie z myślą o takich zabiegach. Warto tylko sprawdzić, czy ziele nie spleśniało, bo spalanie pleśni jest zdecydowanie szkodliwe.
Źródła
- Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, leksykon etnografii Lubelszczyzny - kontekst dla praktyk ochronnych stosowanych w izbie i w oborze, w tym reakcji na uroki i na spadek mleczności
- Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi - materiały o wykorzystaniu roślin dziko rosnących w polskiej kulturze ludowej, łączących zastosowania lecznicze z ochronnymi








Komentarze
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Dodaj komentarz
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *