☾ Magia ludowa i wierzenia

Dziady – jak wyglądał słowiański obrzęd dla zmarłych, zanim stał się dramatem

Na pograniczu polsko-białorusko-litewskim w noc przełomu października i listopada zostawiano…

Na pograniczu polsko-białorusko-litewskim w noc przełomu października i listopada zostawiano uchylone drzwi i miskę kutii na stole. Robiono to po to, żeby zmarli mogli wejść, najeść się i wyjść. Nazwę tego obrzędu zna dziś każdy, kto chodził do polskiej szkoły - tyle że znamy ją z lektury, a nie z opisu terenowego.

Nie jedne Dziady, tylko co najmniej dwoje

Jesienne Dziady wypadały na przełomie października i listopada, wiosenne na przełomie kwietnia i maja. Dokładny dzień nie był stały. Małgorzata Kunecka z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie wskazuje, że termin zależał od faz Księżyca - i to jedna z nielicznych rzeczy, które od razu odróżniają obrzęd od święta kościelnego przypiętego na sztywno do kartki kalendarza.

Najdłużej utrzymały się tam, gdzie granice państw przesuwały się częściej niż zwyczaje: na pograniczu białorusko-polsko-litewskim. Do dziś funkcjonują tam pod osobnymi nazwami - jesienne jako Dzmitrauskija Dziady, wiosenne jako Radaunickija Dziady. W centralnej Polsce ślad po nich jest znacznie słabszy, a to, co o nich wiemy, pochodzi w dużej części z terenów, które po 1945 roku znalazły się poza granicami kraju.

Noc, w której nie wolno było rąbać drewna

Przebieg obrzędu składał się z gestów prostych i bardzo konkretnych. Otwierano furtkę i uchylano drzwi, żeby dusza nie musiała się dobijać. Na stole stawiano kutię, kaszę, miód, pieczywo i wódkę; część jedzenia zanoszono wprost na groby. To samo jedzenie zostawiane dla dusz wraca w polskiej obrzędowości jeszcze kilka razy w roku, ale nigdzie nie było tak rozbudowane jak tutaj.

Palono ognie - na rozstajach dróg i w miejscach, gdzie ktoś zginął. Miały dwa zadania naraz: ogrzać dusze i nie dopuścić do nich tego, co mogło im towarzyszyć.

Najciekawsza jest jednak lista zakazów, bo pokazuje, jak dosłownie traktowano obecność gościa:

  • nie rąbano drewna i nie cięto niczego ostrym narzędziem, żeby nie zranić kogoś, kogo nie widać
  • nie szyto, z tego samego powodu
  • unikano hałasu, który mógłby duszę spłoszyć
  • według Barbary Ogrodowskiej, autorki „Zwyczajów, obrzędów i tradycji w Polsce” z 2000 roku, 1 i 2 listopada starano się po zmroku w ogóle nie wychodzić z domu

Znakiem, że dusze są blisko, bywało stukanie, skrzypienie podłogi albo nagły snop iskier z paleniska. Obrzęd nie polegał na przywoływaniu zmarłych - polegał na przygotowaniu domu na kogoś, kto przyjdzie sam. To rozróżnienie zgubiło się później całkowicie.

Gdzie kończy się zapis, a zaczyna rekonstrukcja

Część obrazu Dziadów, która funkcjonuje w popkulturze, nie ma oparcia w materiale terenowym. Leszek Kolankiewicz w książce „Dziady. Teatr święta zmarłych” (drugie wydanie: 2020) stawia sprawę wprost: Mickiewicz na początku XIX wieku zrekonstruował przedchrześcijański kształt obrzędu i nadał mu charakter seansu spirytystycznego. Guślarz wywołujący kolejne duchy, kaplica, chór - to konstrukcja literacka, zbudowana na okruchach tego, co poeta znał z okolic swojego dzieciństwa.

Element Co miał znaczyć Czy ma oparcie w zapisach
Uchylone drzwi i furtka wpuszczenie duszy do domu tak, poświadczone na pograniczu
Kutia, miód, pieczywo na stole poczęstunek dla zmarłych tak
Ogniska na rozstajach ogrzanie dusz, osłona przed demonami tak
Zakaz rąbania i szycia żeby nie zranić niewidzialnego gościa tak
Guślarz prowadzący obrzęd pośrednik między żywymi a zmarłymi w tej formie pochodzi z dramatu
Wywoływanie konkretnych duchów rozmowa z imiennie wezwanym zmarłym konstrukcja literacka
„Zasłona między światami” noc szczególnej bliskości zaświatów sformułowanie współczesne

Nie znaczy to, że dramat zmyśla. Zostawione jedzenie, ogień, zakaz hałasu i przekonanie, że dusza wraca do domu - wszystko to jest w nim obecne i wszystko ma pokrycie. Dosztukowana została dramaturgia: porządek, kolejność, prowadzący.

Co Mickiewicz zrobił z obrzędem

Części II i IV ukazały się w 1823 roku, część III w 1832, część I dopiero pośmiertnie, w 1860. Od inscenizacji Stanisława Wyspiańskiego z 1901 roku dramat na stałe wszedł do repertuaru polskiego teatru, a przez niego - do szkolnego kanonu.

Skutek jest paradoksalny. Nazwa obrzędu przetrwała w polszczyźnie wyłącznie dlatego, że poeta zrobił z niej tytuł; gdyby nie on, mówilibyśmy prawdopodobnie o zaduszkach wiejskich albo o niczym. Jednocześnie ten sam tekst, który uratował słowo, zastąpił w powszechnej wyobraźni to, co słowo pierwotnie opisywało. Dziady są dziś jedynym polskim obrzędem ludowym, który szerzej znamy z literatury niż z etnografii.

Wyobrażenie o drodze, którą dusza odbywa po śmierci, da się zrekonstruować niezależnie od dramatu - Nawia i zaświaty słowiańskie opierają się na innym zestawie przekazów. Podobnie jest z przedmiotami i znakami używanymi w tych obrzędach, zebranymi wśród symboli słowiańskich.

Podsumowanie

  • Dziady odprawiano przynajmniej dwa razy w roku - jesienią i wiosną - a termin wyznaczał Księżyc, nie kalendarz.
  • Rdzeń obrzędu to gościna: otwarte drzwi, jedzenie na stole, ogień i cisza, żeby nie zrobić krzywdy komuś, kogo nie widać.
  • Guślarz, wywoływanie duchów i seansowa kolejność scen pochodzą z dramatu Mickiewicza, nie z zapisów terenowych.
  • Najpełniejsze świadectwa pochodzą z pogranicza polsko-białorusko-litewskiego, gdzie obrzęd funkcjonuje do dziś pod lokalnymi nazwami.
  • Kościelne Zaduszki i ludowe Dziady przez wieki istniały obok siebie, a nie jedno zamiast drugiego.

Najczęściej zadawane pytania

Skąd wzięła się sama nazwa „dziady”?

Słowo oznaczało przodków i zmarłych z rodu, a w drugim znaczeniu - starców i żebraków proszalnych, którzy stawali pod cmentarzem i w zamian za chleb modlili się za zmarłych. Oba znaczenia schodzą się w jednym punkcie: dziad to ktoś, kto pośredniczy między żywymi a tymi, których już nie ma.

Czy Dziady i Zaduszki to to samo?

Nie. Zaduszki to ustanowione przez Kościół wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, przypisane do 2 listopada. Dziady to obrzęd rodzinny i wiejski, odprawiany w domu i na cmentarzu, bez udziału duchownego i w ruchomym terminie. Przez stulecia odbywały się równolegle, a część gestów przeszła z jednych do drugich.

Czy Dziady obchodzi się jeszcze dzisiaj?

Na Białorusi Dziady mają status dnia pamięci o zmarłych i są obchodzone powszechnie. W Polsce obrzęd w ludowej formie zanikł, ale od kilkunastu lat wraca jako inscenizacja - w skansenach, muzeach etnograficznych i w środowiskach rodzimowierczych. Współczesne odtworzenia opierają się częściowo na zapisach, częściowo na dramacie.

Czy Kościół zwalczał Dziady?

Synody i wizytacje biskupie od średniowiecza zakazywały uczt na grobach i zostawiania jedzenia zmarłym, powtarzając te zakazy przez kilkaset lat. Sama ich powtarzalność jest najlepszym dowodem, że zwyczaj trwał. Z czasem zamiast wypierania przyszło wchłanianie - jedzenie dla dusz zamieniło się w chleb rozdawany ubogim za modlitwę.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *