☾ Magia ludowa i wierzenia

Wykopki – ziemniaki, ogniska na polach i koniec roku gospodarskiego

Ziemniakami długo się brzydzono, a potem wykopki stały się obrzędem z ogniskiem z łętów i dokopinami. Skąd te zwyczaje i które zakazy mają potwierdzenie?

Ziemniak, wokół którego narosło tyle jesiennych zwyczajów, jest na polskich polach młodszy od większości przysłów, którymi się go dziś opisuje. Jeszcze za Augusta III ludzie bali się go jak trucizny, a dwieście lat później całe klasy szkolne jechały na wykopki i wracały do domu z czarnymi od popiołu rękami. Wykopki zdążyły się w tym czasie stać obrzędem z własnym ogniem, własną zabawą na zakończenie i własnymi zakazami.

Roślina, której długo się brzydzono

Najczęściej powtarzana wersja początków mówi, że sadzonki przywiózł spod Wiednia w 1683 roku Jan III Sobieski dla Marysieńki. Nawet jeśli tak było, skończyło się na królewskim ogrodzie. Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III” pisze, że kartofle pojawiły się dopiero w ekonomiach królewskich obsadzonych przez saskich zarządców, którzy przywieźli je z Saksonii dla własnej wygody.

Przyjęcie było chłodne. „Długo Polacy brzydzili się kartoflami, mieli je za szkodliwe zdrowiu” - notuje Kitowicz i dodaje, że niektórzy księża tę opinię podtrzymywali, bo obawiali się, że mąkę kartoflaną zacznie się podmieszywać do pszennej, także tej przeznaczonej do ołtarza. Według niego dopiero pod koniec panowania Augusta III, czyli około 1763 roku, kartofle były znane „wszędzie w Polszcze, w Litwie i na Rusi”.

W internecie krąży określenie „diabelskie jabłko” jako dawna polska nazwa ziemniaka. W źródłach staropolskich i etnograficznych, do których dotarłam, go nie znalazłam, więc traktuję je jako współczesną ozdobę opowieści. Nieufność miała za to realną podstawę: ziemniak należy do psiankowatych, a jego owoce, kiełki i zazielenione bulwy zawierają trującą solaninę.

Kopanie gromadą, od pola do pola

Na Lubelszczyźnie wykopki zaczynały się we wrześniu, po żniwach, i zajmowały całe rodziny. Leksykon etnograficzny Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN” opisuje pomoc sąsiedzką: kopano i zbierano najpierw na polu jednego gospodarza, potem przenoszono się do następnego. Na Śląsku kobiety umawiały się w ten sam sposób, a ziemniaki wybierano trójzębnymi kopaczkami, gdy zieliny zaczynały zasychać, czyli w drugiej połowie września.

Podział ról był stały i prawie wszędzie podobny:

  • mężczyźni wyrywali krzaki motyką albo kopaczką, później coraz częściej pługiem,
  • kobiety i dzieci szły za nimi na kolanach albo w pochyleniu i wybierały bulwy do koszy,
  • osobno odkładano drobne ziemniaki dla świń i najładniejsze na sadzeniaki,
  • pełne kosze wysypywano do worków albo prosto na wóz,
  • na koniec część plonu szła do kopca, przykrytego słomą i ziemią na zimę.

W PRL do tej pracy dołączyła szkoła. Całe klasy jechały na wykopki w ramach czynu społecznego, a wspomnienia z lat 70. i 80. XX wieku powtarzają się niemal słowo w słowo: zimno, błoto, a na koniec ognisko.

Ognisko z łętów

Ogień na kartoflisku miał prosty początek. Po wykopaniu na polu zostawały zeschłe łęty, które i tak trzeba było uprzątnąć, a najszybciej było je spalić. Na Śląsku takie ogniska nazywano fojerami, a ziemniaki pieczono w ich popiele.

Z czasem ognisko stało się czymś więcej niż sprzątaniem. Pieczony ziemniak z poparzonymi palcami był pierwszym jedzeniem z nowego plonu, zjedzonym na tym samym polu, z którego go wyjęto. W ten sposób praca kończyła się posiłkiem w miejscu zbioru, dokładnie tak jak przy żniwach kończyła się wspólnym chlebem i piwem.

Dokopiny, czyli wykopkowe dożynki

Najciekawszy ślad obrzędowy pochodzi z okolic Spiczyna i Zawieprzyc pod Lublinem. Obchodzono tam dokopiny, czyli święto zakończenia kopania ziemniaków: robiono wianek z kwiatów i z maciny kartofli, a gospodyni przygotowywała poczęstunek.

To zwyczaj ułożony według wzoru zboża. Ziemniak nie miał własnej obrzędowości, bo pojawił się zbyt późno, więc pożyczył ją od żyta i pszenicy. Wianek z naci jest kopią wieńca dożynkowego, a uroczyste zamknięcie pola przypomina obrzędy ostatniego snopa i przepiórki. Wykopki to najmłodszy wielki obrzęd polskiej wsi i dlatego tak wyraźnie widać w nim cudze wzory.

Formalny koniec roku gospodarskiego przypadał zresztą wcześniej, 29 września, kiedy rozliczano służbę i dzierżawy. Piszę o tym przy okazji michałek i rozliczeń. Wykopki zamykały rok w innym sensie, bo były ostatnią dużą robotą w polu przed zimą. Granicą bywała połowa października, bo po niej ziemniak w ziemi narażony był już na przymrozki.

Zakazy, które krążą, i to, co z nich wynika

Do wykopek przypisuje się kilka wierzeń, które często pojawiają się w sieci. Nie znalazłam ich w opracowaniach etnograficznych z nazwą wsi albo regionu, więc podaję je jako przekaz bez potwierdzonego adresu:

  • nie wolno zostawić ziemniaków w ziemi, bo „zabierze je zły”,
  • ziemniaki wykopane w pełnię gorzej się przechowują,
  • pierwsze ziemniaki z nowego plonu należą się biednym albo duszom zmarłych.

Pierwszy zakaz ma za sobą zdrowy rozsądek: bulwy zostawione w polu marnieją, przemarzają, a przy następnym sezonie wyrastają jako samosiewy i przenoszą choroby. Drugi pasuje do szerszego ludowego kalendarza księżycowego, w którym od faz Księżyca zależało, kiedy siać i sadzić. Trzeci przypomina staropolski zwyczaj dzielenia się pierwszym plonem i jesiennego pamiętania o zmarłych, choć konkretnie o ziemniakach nie mam na to zapisu.

Pyry, grule, barabole

Po nazwach ziemniaka widać, jak niedawno trafił on na wieś. Każdy region nazwał nową roślinę po swojemu, często pożyczając słowo od sąsiadów. Stanisław Dubisz zebrał te nazwy w opracowaniu „Nazwy ziemniaka w polszczyźnie ogólnej, dialektach ludowych i profesjolekcie rolniczym”, opierając się między innymi na ankiecie Józefa Rostafińskiego z 1883 roku.

Nazwa Gdzie jej używano Skąd się wzięła
kartofle zachodnia i północna Wielkopolska, Krajna z niemieckiego Kartoffel, a to z włoskiego tartufolo
ziemniaki Kujawy, Mazowsze, Małopolska kalka niemieckiego Erdapfel, czyli ziemne jabłko
pyry, perki Wielkopolska nazwa gwarowa, dziś symbol Poznania
grule Podhale nazwa góralska
bulwy Kaszuby, Bory Tucholskie, część Wielkopolski od kształtu bulwy
barabole Kresy południowo-wschodnie nazwa wspólna z gwarami ukraińskimi
bandurki zachodnia i środkowa Małopolska nazwa gwarowa
jabłka ziemne Opolszczyzna, Dolny Śląsk dosłowne tłumaczenie Erdapfel

Ziemniak trafił do słownika jako roślina obca, a w ciągu jednego pokolenia stał się podstawą jedzenia. Słownik Samuela Bogumiła Lindego, wydawany w latach 1807-1814, notuje go już jako „kartofel”. Ta szybkość tłumaczy, dlaczego wykopki tak łatwo przejęły rytuał zamknięcia sezonu, który wcześniej należał do żniw.

Najważniejsze w skrócie

  • Na chłopskie pola ziemniak trafił przez saskie ekonomie królewskie za Augusta III, a do lat 60. XVIII wieku traktowano go podejrzliwie.
  • Kopano gromadnie, z pomocą sąsiadów, od drugiej połowy września do mniej więcej połowy października.
  • Ognisko z zeschłych łętów było najpierw sposobem na uprzątnięcie pola, a dopiero później rytuałem zamknięcia pracy.
  • Dokopiny z wiankiem z maciny kartofli to wzór wzięty wprost od dożynek.
  • Część popularnych „zakazów wykopkowych” nie ma potwierdzenia w opisach terenowych.
  • Kilkanaście regionalnych nazw ziemniaka zdradza, że wszedł do polszczyzny niedawno i z różnych stron naraz.

Najczęściej zadawane pytania

Czy Jan III Sobieski naprawdę przywiózł ziemniaki do Polski?

Tak głosi popularna tradycja związana z odsieczą wiedeńską w 1683 roku i tę datę podają również językoznawcy. Nawet jeśli bulwy trafiły wtedy do królewskiego ogrodu, nie przełożyło się to na uprawę polową. Ta zaczęła się dopiero w czasach saskich, co opisał Kitowicz.

Dlaczego na wykopkach piekło się ziemniaki w popiele, a nie na ruszcie?

Ognisko z łętów szybko się wypala i zostawia dużo gorącego popiołu, a nie równy żar. Zakopany w nim ziemniak piecze się powoli w skórce i nie przypala. Do tego na polu nikt nie miał pod ręką rusztu ani garnka.

Czym różnią się pieczonki od ziemniaków z ogniska?

Pieczonki, nazywane też prażonkami albo duszonkami, to danie z żeliwnego kociołka, w którym ziemniaki dusi się warstwami z cebulą, kapustą i boczkiem. Ziemniak z ogniska to po prostu cała bulwa wrzucona do popiołu, bez żadnych dodatków.

Czy zielone ziemniaki naprawdę są trujące?

Zazielenione miejsca i kiełki zawierają więcej solaniny, która w większej dawce wywołuje dolegliwości żołądkowe. Dlatego takie fragmenty się wykrawa, a ziemniaki przechowuje w ciemności. Właśnie tę cechę rodziny psiankowatych mogły wyczuwać dawne obawy przed nową rośliną.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *