☾ Kalendarz obrzędowy

Dlaczego żeniono się po żniwach – wrzesień i październik jako czas wesel

Adwent i Wielki Post wycinały z roku ponad trzynaście tygodni. Zostawały dwa okna, a tylko jesień łączyła wolny czas z pełnymi zapasami.

Kalendarz ślubny dawnej wsi miał w praktyce dwa okna w roku, a nie dwanaście. Większość miesięcy wypadała z gry nie z powodów ekonomicznych, tylko dlatego, że Kościół zamykał je zakazem. Adwent i Wielki Post wycinają z roku ponad trzynaście tygodni.

Które miesiące odpadały

Ograniczenia były dwojakiego rodzaju: kościelne i gospodarcze, a dopiero razem dają pełny obraz.

Okres Czy wesele możliwe Powód
Adwent Nie Zakaz kościelny, cztery tygodnie przed Bożym Narodzeniem
Styczeń i luty Tak, karnawał Wolny czas, ale mało zapasów
Wielki Post Nie Zakaz kościelny, ponad sześć tygodni
Wiosna i lato Teoretycznie tak Szczyt prac polowych, brak rąk i czasu
Wrzesień i październik Tak, główny sezon Zbiory zakończone, zapasy pełne
Listopad Tak, do adwentu Ostatnie tygodnie przed zamknięciem okresu

Układ jest jednoznaczny. Zostają dwa okresy: karnawał oraz jesień po żniwach, przy czym tylko ten drugi łączy wolny czas z pełną spiżarnią. Stąd bierze się pozycja września i października jako głównego sezonu weselnego dawnej wsi.

Ekonomia wesela

Wesele wiejskie było przedsięwzięciem trwającym kilka dni i żywiącym często całą gromadę. Wymagało więc zasobów, które pojawiają się w gospodarstwie tylko raz w roku.

  • zboże na chleb, kołacze i piwo pochodziło z tegorocznych żniw,
  • zwierzęta były po sezonie wypasu i osiągały najlepszą kondycję,
  • warzywa i owoce właśnie zebrano, więc nie trzeba było sięgać do zapasów,
  • posag wypłacano często w zbożu i w inwentarzu, więc jego wysokość była znana dopiero po zbiorach,
  • goście mieli wolne, bo prace polowe się skończyły.

Czwarta pozycja bywa pomijana, a jest kluczowa dla całego układu. Negocjacje przedmałżeńskie dotyczyły konkretnych ilości, a te dało się podać dopiero po zwiezieniu plonu, więc swaty musiały czekać na żniwa niezależnie od uczuć zainteresowanych.

Dlaczego nie wiosna

Wiosenne wesela wyglądają z dzisiejszej perspektywy na oczywistość, a w dawnej wsi były najgorszym z możliwych rozwiązań. Powodów było kilka i wszystkie sprowadzały się do braku.

Wiosną zapasy są najniższe w całym roku, bo zeszłoroczne już się kończą, a nowych jeszcze nie ma. Do tego dochodzi szczyt prac: orka, siew, sadzenie, a później sianokosy i żniwa. Nikt nie miał ani czasu, ani czym ugościć.

Warto zauważyć, że współczesna popularność ślubów letnich jest odwróceniem tej logiki. Dzisiaj wybiera się termin ze względu na pogodę i urlopy, czyli dokładnie te dwa czynniki, które dawniej działały przeciwko lipcowi i sierpniowi.

Zapowiedzi i przygotowania

Między decyzją a weselem musiał upłynąć czas wyznaczony przez procedurę kościelną i przez samą gromadę.

Zapowiedzi ogłaszano w kościele przez trzy kolejne niedziele, co pełniło funkcję dzisiejszej kontroli formalnej: pozwalało zgłosić przeszkody, sprawdzić pokrewieństwo i wykluczyć wcześniejsze zobowiązania. Do tego dochodziły zaręczyny, zwane zmowinami albo zrękowinami, oraz osobny obrzęd rozplecin przed samym ślubem.

Znaki i zakazy przy wyborze terminu

Na układ gospodarczy nakładała się warstwa wierzeń, która dodatkowo zawężała wybór dnia.

Unikano maja, co utrwaliło się w powiedzeniu o ślubie w maju i pożałowaniu, a zwyczaj ten sięga rzymskiego święta zmarłych obchodzonego w tym miesiącu. Nie wybierano dni feralnych ani piątków, a w części regionów także okresu między Bożym Narodzeniem a Trzema Królami.

Osobną grupę stanowiły znaki odczytywane w dniu ślubu: pogoda, zachowanie zwierząt, pierwszy napotkany człowiek. Wszystkie one działają według tej samej reguły początku, która rządziła też pierwszą garścią ziarna rzuconą na pole: jak się zacznie, tak pójdzie. Zamknięty kształt wianka panny młodej należy do tej samej logiki, o czym piszę przy znaczeniu kręgu w magii ochronnej.

Co z tego zostało

Jesień pozostaje w Polsce silnym sezonem ślubnym, choć ustępuje już latu. Powody są jednak zupełnie inne: waży pogoda, dostępność sal i urlopy gości, a nie stan spiżarni.

Utrzymały się natomiast dwa elementy dawnego kalendarza. Zakaz ślubów w adwencie i w Wielkim Poście obowiązuje nadal w praktyce kościelnej, a niechęć do maja funkcjonuje jako przesąd, o którym słyszał niemal każdy, choć niewielu potrafi wskazać jego źródło.

Najważniejsze w skrócie

  • Adwent i Wielki Post wycinały z roku ponad trzynaście tygodni.
  • Zostawały dwa okna: karnawał oraz jesień po żniwach.
  • Tylko jesień łączyła wolny czas z pełnymi zapasami.
  • Posag wypłacano w zbożu i inwentarzu, więc jego wysokość znano dopiero po zbiorach.
  • Wiosna była najgorszym terminem, bo zapasy się kończyły, a prace zaczynały.
  • Niechęć do ślubów w maju sięga rzymskiego święta zmarłych.

Najczęściej zadawane pytania

Czy w adwencie naprawdę nie można wziąć ślubu?

Współczesne prawo kościelne nie zakazuje zawierania małżeństwa w tych okresach, ale zaleca powstrzymanie się od uroczystej oprawy i od hucznego wesela. W praktyce oznacza to, że parafie zwykle odradzają taki termin, choć nie odmawiają sakramentu.

Skąd wziął się przesąd o maju?

Najczęściej wywodzi się go z rzymskich Lemuriów, święta zmarłych obchodzonego w maju, podczas którego unikano zawierania małżeństw. Wtórnie wzmocniło go skojarzenie maja z miesiącem maryjnym, a więc z poważną pobożnością raczej niż z zabawą.

Ile trwało wiejskie wesele?

Zwykle od dwóch do czterech dni, a w zamożniejszych gospodarstwach dłużej. Każdy dzień miał własny program i własny zestaw obrzędów, od oczepin po poprawące, więc nie było to jedno przyjęcie, tylko rozpisana sekwencja.

Czy młodzi mieli jakikolwiek wpływ na wybór?

Zależało to od regionu, zamożności i epoki, ale w gospodarstwach z ziemią decydujący głos mieli rodzice, bo małżeństwo było też operacją majątkową. Swoboda wyboru rosła tam, gdzie nie było czego dzielić, czyli wśród bezrolnych i służby.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *