☾ Magia ludowa i wierzenia

Dynia, rzepa i Jack o’Lantern – skąd wzięła się latarnia ze strasznym uśmiechem

Przez prawie sto osiemdziesiąt lat nazwa jack-o’-lantern nie oznaczała niczego,…

Przez prawie sto osiemdziesiąt lat nazwa jack-o’-lantern nie oznaczała niczego, co dawałoby się wydrążyć. Opisywała światełko unoszące się nad mokradłem - zjawisko, którego nikt nie wytwarzał i przed którym ostrzegano dzieci. Dopiero później ludzie zaczęli je sobie robić sami.

Najpierw było światło na bagnie

Najstarsza forma nazwy, Jack with the lanthorn, jest poświadczona w angielszczyźnie w latach pięćdziesiątych XVII wieku i oznaczała ignis fatuus - błędny ognik. Skrócone warianty, w tym jack-o-lantern, weszły do użycia do roku 1750.

Zjawisko jest realne: nad mokradłami i torfowiskami uchodzą gazy z rozkładającej się materii roślinnej, które w sprzyjających warunkach dają słaby, ruchomy blask tuż nad ziemią. Dla kogoś wracającego nocą przez bagno wygląda to jak latarnia niesiona przez kogoś, kto zawsze jest o kilkanaście kroków dalej. Stąd imię: Jack z latarnią.

Znaczenie „wydrążona dynia” pojawia się w zapisach dopiero w 1828 roku, w amerykańskiej odmianie angielskiego, w formie Jack-o-lanthorn. Między światełkiem na bagnie a warzywem na ganku minęło prawie sto osiemdziesiąt lat.

Legenda o Skąpym Jacku

Imię przyczepiło się do zjawiska przez opowieść, która krążyła w Irlandii i której ślady sięgają początków XVII wieku. Istnieje w kilku wariantach, ale trzon wygląda tak.

Jack był pijakiem i oszustem. Zaprosił diabła na kielicha, a gdy przyszło do płacenia, namówił go, żeby zamienił się w monetę - i schował tę monetę do kieszeni obok srebrnego krzyżyka, przez co diabeł nie mógł odzyskać postaci. Wypuścił go dopiero pod warunkiem, że przez wiele lat nie będzie się upominał o jego duszę. Za drugim razem namówił go, żeby wszedł na jabłoń po owoc, i wyciął krzyż w korze pnia.

Kiedy Jack umarł, niebo go nie przyjęło z powodu życia, jakie prowadził. Piekło też nie, bo diabeł był związany własnym słowem. Na odchodne rzucił mu tylko żarzący się węgiel z piekielnego ognia. Jack włożył go do wydrążonej rzepy i od tej pory krąży między światami, nie należąc do żadnego.

Opowieść tłumaczy więc trzy rzeczy naraz: skąd imię, skąd latarnia i dlaczego światło na bagnie zwodzi zamiast prowadzić.

Rzepa, burak, a dopiero potem dynia

W przedprzemysłowej Irlandii i Szkocji drążono rzepę, brukiew, buraki i ziemniaki, czasem wycinając w nich twarze. Efekt był znacznie bardziej niepokojący niż dzisiejsza dynia: mały, pomarszczony korzeń z mozolnie wydłubanym otworem świecił mdlej, a skóra czerniała od gorąca.

Po wielkim głodzie ziemniaczanym lat czterdziestych XIX wieku emigranci z Irlandii trafili do Ameryki, gdzie zastali warzywo pod każdym względem wygodniejsze. Dynia jest większa, miękka w środku, ma grubą ścianę trzymającą kształt i była wtedy tańsza. Zamiana nastąpiła z powodów czysto praktycznych, nie symbolicznych.

Element Domniemane pochodzenie Co jest potwierdzone
Nazwa jack-o’-lantern „od zawsze o dyni” lata 50. XVII w. - błędny ognik; dynia dopiero od 1828
Drążona rzepa starożytny obrzęd celtycki praktyka wiejska Irlandii i Szkocji, bez datowania w źródłach
Legenda o Skąpym Jacku mit przedchrześcijański opowieść ludowa, ślady od początku XVII w., z chrześcijańską ramą
Dynia symbol święta zmarłych zamiana praktyczna po emigracji z lat 40. XIX w.
Straszna twarz odstraszanie duchów hipoteza; w źródłach brak jednoznacznego wyjaśnienia

Polskie ognie, które prowadzą w złą stronę

Ten sam zestaw wyobrażeń istniał nad Wisłą, tyle że nie doczekał się własnej latarni. Światełka nad bagnami nazywano świetlikami, błędnymi ognikami albo po prostu światłem, które zwodzi. Tłumaczono je duszami pokutującymi - ludźmi, którzy za życia przesuwali miedze, krzywoprzysięgali albo utopili się bez pogrzebu.

Reguła postępowania była wszędzie ta sama: nie iść za światłem, nie wołać do niego i nie pokazywać go palcem. Odwrócenie ubrania na lewą stronę miało zmylić to, co prowadziło wędrowca na manowce.

Z tego wszystkiego najciekawsza jest sama droga nazwy: od zjawiska, którego nikt nie wytwarzał, do przedmiotu, który dziś wytwarzają wszyscy. Ludzie zaczęli własnoręcznie robić światło, które przez stulecia uchodziło za ostrzeżenie - i postawili je sobie przed drzwiami.

Sama dynia dokłada do tego własną dwuznaczność. Jako największe warzywo polskiego ogrodu należy do obrazowania urodzaju i obfitości, ale wydrążona staje się czymś odwrotnym: pustą głową ze światłem w środku. To przejście od pełni do pustki mieści się dokładnie w tym, co porządkują symbole śmierci.

Skoro zaś wszystko sprowadza się tu do płomienia w osłonie, warto zestawić tę latarnię z polskim odpowiednikiem - światłem zapalanym zmarłym, które robi dokładnie to samo, tylko w drugą stronę. Szerszą drogę całego święta rozkłada tekst o tym, jak ma się Halloween a Samhain.

Podsumowanie

  • Nazwa jack-o’-lantern oznaczała od lat 50. XVII wieku błędny ognik; znaczenie „wydrążona dynia” poświadczono dopiero w 1828 roku.
  • Legenda o Skąpym Jacku tłumaczy naraz imię, latarnię i to, dlaczego światło na bagnie zwodzi.
  • Pierwotnie drążono rzepę, brukiew i buraki - dynia weszła w Ameryce, bo była większa i łatwiejsza w obróbce.
  • W Polsce te same światełka tłumaczono duszami pokutującymi i zakazywano za nimi iść oraz wskazywać ich palcem.
  • Wydrążona dynia odwraca znaczenie samego warzywa: z symbolu obfitości robi pustą głowę ze światłem w środku.

Najczęściej zadawane pytania

Dlaczego akurat imię Jack?

W angielszczyźnie Jack przez stulecia funkcjonował jako imię zastępcze dla kogoś nieokreślonego albo przeciętnego - stąd jack of all trades czy every man jack. Nadawano je zjawiskom i postaciom bez tożsamości. Światło na bagnie było dokładnie takim kimś: wiadomo, że ktoś niesie latarnię, nie wiadomo kto.

Czy błędne ogniki naprawdę można zobaczyć?

Relacje są liczne i stare, ale wiarygodnych współczesnych obserwacji jest bardzo mało, a udokumentowanych nagrań niemal brak. Osuszenie bagien w Europie usunęło większość miejsc, w których zjawisko miałoby występować. Mechanizm pozostaje przedmiotem sporu wśród badaczy.

Czy w Polsce drążono kiedykolwiek warzywa na latarnie?

Nie znalazłam zapisu etnograficznego, który potwierdzałby taki zwyczaj jako element polskiej obrzędowości jesiennej. Drążenie buraka czy brukwi pojawia się w relacjach jako dziecięca zabawa i psota, a nie obrzęd. Dzisiejsze dynie w polskich oknach przyszły wprost z Ameryki w latach dziewięćdziesiątych.

Co zrobić z dynią po święcie?

Wydrążona i podświetlana świecą psuje się w ciągu kilku dni i nadaje się już tylko na kompost albo do brązowego pojemnika. Miąższ wyjęty przy drążeniu i pestki warto odłożyć osobno, zanim trafią do środka świeca i sadza - wtedy jedno i drugie nadaje się jeszcze do kuchni.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *