☾ Magia ludowa i wierzenia

Dusze pokutujące – w co wierzono o zmarłych, którzy wracają

W Świerżach w dawnym województwie chełmskim opowiadano o kobiecie utopionej…

W Świerżach w dawnym województwie chełmskim opowiadano o kobiecie utopionej w studni, która potem „chodziła”. Sprawa skończyła się, gdy ksiądz zapytał ją wprost: „Duszo pokutująca, czego żądasz?”. Odpowiedź była konkretna - potrzeba trzech mszy - i to jest najważniejsza rzecz, jaką da się powiedzieć o polskich duszach pokutujących.

Dusza, która o coś prosi

Opowieści zapisane przez Stanisławę Niebrzegowską na Lubelszczyźnie mają powtarzalną budowę i nie jest to budowa horroru. Pojawia się zjawa, ktoś się jej boi, ktoś inny pyta ją o powód, zjawa podaje warunek, warunek zostaje spełniony i zjawa znika.

Historię ze Świerż opowiedziała Agnieszka Stoma, urodzona w 1918 roku; nagranie pochodzi z 1996 roku. Z tego samego zbioru pochodzi opowieść z Hutek w gminie Krasnobród o pokutniku na strychu nad sienią, który ustąpił, gdy żołnierz wypowiedział właściwą formułę. W innej opowieści „trefna dusza” straszyła w kościele dopóty, dopóki ochotnik z wodą święconą, różańcem i kredą nie przeczekał nocy ukryty w trumnie.

Duch w tych zapisach nigdy nie jest celem sam w sobie - jest przeszkodą do usunięcia, a opowieść podaje instrukcję. Stały zestaw zabezpieczeń też się powtarza: kreda, woda święcona, różaniec i modlitwa.

Kto nie zaznawał spokoju

Przypisanie do kategorii było precyzyjne. Nie chodziło o ludzi złych, tylko o takich, których śmierć albo pogrzeb wymknęły się porządkowi.

  • Dzieci zmarłe bez chrztu - w zapisach z Lubelszczyzny błąkały się przez siedem lat, prosząc o chrzest. Opowieść z Hutek, nagrana w 1986 roku przez Annę Żuk od Bronisławy Skrzyńskiej, urodzonej w 1921 roku, podaje nawet formułę, jakiej miał użyć przypadkowy przechodzień: jeśli to chłopiec - imię Jan, jeśli dziewczynka - Anna, do tego znak krzyża i rzucona biała chusteczka.
  • Samobójcy - chowano ich z dala od wspólnoty, na rozstajach i pustkowiach, a później w niepoświęconej części cmentarza, która na Lubelszczyźnie nosiła nazwę przepustek. Wiatr tłumaczono niekiedy jako diabły niosące duszę samobójcy.
  • Utopieni i zmarli nagle - w okolicach Rzeszowa, jak podają Elżbieta Dudek-Młynarska z tamtejszego Muzeum Etnograficznego i etnograf Andrzej Karczmarzewski, zamordowanych i ofiary wypadków chowano tam, gdzie zginęli, a takie groby nazywano krudami. Przechodzień rzucał na nie zieloną gałąź, a powstały stos podpalano, bo miało to pomóc w odpokutowaniu win.

Zbigniew Kupisiński, który w latach 1995-2005 prowadził badania w 120 miejscowościach regionu opoczyńskiego i radomskiego, zapisał tam obraz dusz przeżywających czyśćcowe katusze i pokazujących się żywym z prośbą o pomoc. To już warstwa wyraźnie chrześcijańska, nałożona na starszy schemat.

Światełka na miedzach i ich konkretna wina

Najciekawszy przypadek, bo najbardziej szczegółowy, dotyczy nie śmierci, lecz zawodu. W materiałach Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie, w zespole znanym jako Teki Kotuli, zachował się zapis z 1982 roku od Marii Kozłowej. Mówi on o duchach mierników, czyli nieuczciwych geometrów, którzy po śmierci biegają nocą wzdłuż miedz i granic jako światełka. Uzasadnienie podane jest wprost: skoro ziemię rozmierzono nieuczciwie, to duchy plątają się i mierzą ją dalej.

Reguła postępowania była jedna - nikt nie podchodził. W tym samym zapisie śmiałek, który spróbował, został odpędzony wiatrem i hałasem, a potem chorował kilka dni.

Ten sam zestaw wyobrażeń o świetle, które zwodzi zamiast prowadzić, obrósł w Irlandii własną legendą i dał błędne ogniki znane dziś pod imieniem Jacka.

Wina, kara i sposób uwolnienia

Kim był Jak pokutował Co kończyło pokutę
Dziecko zmarłe bez chrztu błąkało się przez siedem lat chrzest z ręki przechodnia, imię i biała chusteczka
Utopiona, zabita podstępem wracała i „chodziła” po obejściu trzy msze, o które poprosiła wprost
Samobójca pochówek poza cmentarzem, na przepustku w zapisach brak - to kategoria bez wyjścia
Zmarły nagle, zamordowany grób w miejscu śmierci, zwany krudą gałąź rzucona przez przechodnia i spalenie stosu
Nieuczciwy miernik nocne światełka wzdłuż miedz w zapisach brak - pokuta bez końca

Układ jest konsekwentny i widać w nim logikę, którą trudno uznać za przypadkową. Wszystkie kary da się odczytać jako przedłużenie winy w nieskończoność: kto mierzył, ten mierzy dalej, kto nie dostał imienia, ten o nie prosi. To nie jest straszenie - to sankcja społeczna przeniesiona na drugą stronę. Szerzej wyobrażenie o drodze duszy po śmierci porządkuje tekst o tym, czym są Nawia i zaświaty słowiańskie.

Czego w tych zapisach nie ma

Dwie rzeczy, które krążą po internecie, w przeczytanych przeze mnie źródłach nie występują. Pierwsza to krzywoprzysięzcy jako osobna grupa pokutująca - nie znalazłam na to żadnego polskiego zapisu. Druga to rolnicy przesuwający kamienie graniczne; materiał rzeszowski mówi o mierniku, czyli o kimś, kto ziemię mierzył zawodowo, a nie o sąsiedzie podbierającym miedzę.

Warto też pamiętać, że zebrane tu świadectwa pochodzą głównie z Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny. Nie wiem, jak ten obraz wyglądał na Kaszubach czy na Podhalu, bo do takich zapisów nie dotarłam. Pełny obrzęd, w którym zmarłych się przyjmowało zamiast odpędzać, opisuje natomiast obrzęd Dziadów.

Podsumowanie

  • W zapisach z Lubelszczyzny dusza pokutująca nie straszy bez celu - podaje warunek, po którego spełnieniu odchodzi.
  • Najczęstsze kategorie to dzieci zmarłe bez chrztu, samobójcy, utopieni i zmarli nagłą śmiercią.
  • Samobójców chowano poza cmentarzem, w niepoświęconej części zwanej na Lubelszczyźnie przepustkiem.
  • Groby w miejscu nagłej śmierci nazywano w okolicach Rzeszowa krudami; przechodnie rzucali na nie zieloną gałąź.
  • Światełka na miedzach przypisywano duchom nieuczciwych mierników, a reguła była jedna: nie podchodzić.

Najczęściej zadawane pytania

Czym różni się dusza pokutująca od upiora?

Dusza pokutująca czegoś potrzebuje i daje się przebłagać - prosi o msze, o chrzest, o modlitwę. Upiór w wierzeniach słowiańskich wraca cieleśnie i szkodzi, a zabezpieczano się przed nim nie modlitwą, lecz zabiegami przy samym pochówku. To dwa różne wyobrażenia, choć w potocznym użyciu często się zlewają.

Dlaczego akurat siedem lat pokuty dziecka?

Siódemka wraca w polskich wierzeniach bardzo często jako liczba domykająca okres - siedem lat terminowania, siedem lat chudych, siedem lat niewoli. W zapisie z Hutek nie ma wyjaśnienia tej liczby i narratorka jej nie uzasadnia. Bezpieczniej traktować ją jako formułę trwania niż jako dosłowny termin.

Czy Kościół akceptował chrzest udzielony przez przechodnia?

Chrzest z konieczności, udzielony przez osobę świecką, jest w Kościele katolickim ważny, ale dotyczy osoby żyjącej. Opisany tu obrzęd, kierowany do zjawy, jest praktyką ludową bez oparcia w nauczaniu. To dobry przykład tego, jak forma kościelna bywała przenoszona na sytuacje, dla których nigdy jej nie przewidziano.

Czy błędne ogniki można wytłumaczyć naukowo?

Najczęściej przywołuje się samozapłon gazów z rozkładu materii roślinnej nad mokradłami. Wiarygodnych współczesnych obserwacji jest jednak bardzo mało, a osuszenie bagien usunęło większość miejsc, gdzie zjawisko mogłoby występować. Mechanizm pozostaje sporny i nie da się dziś powiedzieć, że został potwierdzony.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *